środa, 9 stycznia 2013

krótko i na temat.

No to cześć. Na razie krótko, zaraz zmykam konsultować z lekarzem ciąg dalszy mojej choroby. Tak, chorowałam pewien czas, niby tydzień, ale dawno tak długo nie siedziałam w domu, więc dla mnie ciągnął się jak wieczność. Choroba posylwestrowa, tak jakby. Nawet mi się szkoła zaczyna podobać, pewnie dlatego, że niedługo ferie. Doceniłam po kwarantannie w domu piękno zimowego krajobrazu. Brakowało mi poniekąd śniegu i mrozu i pomijając uciążliwość śliskich chodników, bardzo mi się podoba. To tak w skrócie, moje dzisiejsze najważniejsze myśli. Widać, weny nadal nie mam, ale postanawiam się poprawić i wyskrobać coś do wieczora. Ważne, że dzień minął mi bezproblemowo. Oby tak dalej. Uciekam, mama woła do nauki, do obiadu, później, mam nadzieje dowiedzieć się, że jestem zdrowa "jak koń" według mojej babci i dać sobie spokój z polską służbą zdrowia. Chwilowo, przynajmniej . No to, SIEMA.

A taki sobie fajny obrazeczek, skradziony z tumblr'a. teoretycznie nie lubię zimy, ale ile ja bym dała, za tyle śniegu . *_*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz