środa, 20 lutego 2013

gdzie my się spieszymy? tęcza, tęcza.



Dobry wieczór. Znowu mi się nie udało pisać codziennie, ale szkoda. Nikt nie tęsknił? Nikt? Wiedziałam. Brak mi czasu, szczególnie na początku tygodnia. Wracam styrana do domu, jem i śpię. I znowu. Zwariować można. Ciągła rutyna i brak czasu. Wszyscy ciągle się spieszą, zauważyliście? Prawie nikt nie ma czasu wyjść i iść przed siebie, popatrzeć w chmurki, porozmawiać, albo chociaż się uśmiechnąć do drugiej osoby na chodniku. Zawsze są spóźnieni...





Kiedyś postanowiłam sobie wychodzić codziennie na "rytualne" spacerki gdzieś w okolicach domu. Słuchawki w uszy i pół godzinki relaksu. To nawet zdrowsze od leżingu na kanapie. No, nie udaje mi się na razie z tymi spacerkami, szczególnie teraz, w zimie, zimno, ciemno, ślisko, mokro. Nawet mi się przez okno nie chce wyglądać. Czekam na wiosnę. Może się ktoś do mnie przyłączy? Dzisiaj sobie wyszłam się przejść. Prawie nikt nie wyglądał na zadowolonego... Pewnie, bądźmy wszyscy obrażeni, źli, smutni. Całe społeczeństwo takie szare. Bo co oni niby mają zrobić? Nic na to nie poradzą. Nikt nie zauważa uśmiechu kogoś obok, albo tego, że gdzieś pomimo brzydkiego, topniejącego śniegu wyrasta mała, zielona roślinka (no dobra, rośnie coś u kogoś? Bo u mnie póki co, znowu napadało śniegu). Ale. Jest jedno "ale". Żyje sobie gdzieś, w odosobnieniu, mały procent, "kolorowej" społeczności. Tak, to Ci fajni ludzie, którzy wymyślają fajne akcje, robią coś fajnego, albo tylko są mili dla innych? No, mili dla otoczenia. Dobrzy, o. Przecież każdy może taki być. Wystarczy pomysł i chęci. Naprawdę, to jest do zrobienia, czasami wystarczą dwa telefony, czasami trzeba włożyć trochę pracy w to, co się robi, ale musi się udać. Ludzie mogą wszystko, muszą tylko chcieć. Taka moja motywacja. Mam swój zwyczaj, uśmiechania się do wszystkich osób, które mijam, szczególnie obcych. No, bo ten uśmiech może nawet poprawić komuś humor na cały dzień. Tylko czasami spotykam panie, które jak się do nich tak uśmiecham, to patrzą na mnie jak na naćpaną wariatkę.. Nie wiem, może mój uśmiech jest jakiś dziwny, albo mam krzywą twarz? Nie wiem, naprawdę. Dzisiaj byłam zaskoczona - jedna na sześć osób odwzajemniła mój uśmiech. Tak się cieplutko na serduszku zrobiło, jak ktoś wreszcie zrozumiał o co mi chodzi. I tak sobie myślę, jak wszystkim tym osobom, którym rozdaję te uśmiechy też się tak cieplutko robi? Poczułam się taka dobra. Zaraz... to pewnie dlatego zawsze mi zimno. Dużo ciepła rozdaję.. Pozdrawiam, szczególnie tą "tęczową" część.


3 komentarze:

  1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz na moim blogu. Wymyślam te wszystkie posty więc czemu miałabym się nie stosować do tego co piszę ? :) To było by bez sensu nieprawdaż ? Blog bardzo milutki. Podoba mi się ogólnie. Co do czasu.. zawszę potrafię go znaleźć, mimo iż pędzę dalej zatrzymuję się by docenić sens życia :)
    Lusi ♥
    http://the-good-life-lusi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam Ci bardzo gorąco podziękować za to, że znalazłaś czas żeby odwiedzić i skomentować mój blog. Nawet nie masz pojęcia, ile dla mnie znaczy Twoja opinia. Naprawdę. Sprawiłaś, że się uśmiechnęłam. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnywpis jestem w temacie i jestem osobą innej orientacji i zgadzam się z tobą w stu procentach dla mnie to absurd afiszowac się tym że się jest
    homosiatko.blogerów.com
    Może tu coś się spodoba

    OdpowiedzUsuń