wtorek, 16 kwietnia 2013

Wehikuł czasu, królestwo za wehikuł czasu.



Nie wiem dlaczego, wszyscy (no, prawie wszyscy), którzy czytali mojego ostatniego posta doszli do wniosku, że mam jakąś depresję, doła i mi dawali przeróżne rady, żeby się nie przejmować. Co prawda mamusia ostatnio przerywając mi mój po-weekendowy  odpoczynek zasugerowała, abym wyszła na balkon, do słonka, bo to podobno poprawia pracę mózgu i poprawia humor. A ja podobno wpadam w tą okropną depresję. Jak już własna matka zaczyna tak uważać, to znaczy, że jest źle. To chyba znaczy, że czas przerwać zimowy sen i ponownie otworzyć się na świat. Nie, wcale nie jest mi smutno, jestem po prostu zmęczona, wraz z wiosną przyszło dużo postanowień, obietnic, obowiązków i się znajomi nagle odzywają. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, czyżby też się budzili? Czy oczekują, że z okazji wiosny powracają dekolty, a co za tym idzie, cycki wychodzą?
No i wszystko jasne, dlatego kontakty się odradzają. No tak, w moim przypadku nie specjalnie ma co wychodzić. Nie żebym się nie cieszyła, że przyszła wiosna, cieszę się, że jest ciepło i wreszcie zrzuciłam z siebie skorupę z kurtek i swetrów. Cieszę się, że znowu zacznę się trochę ruszać. To spacerek, to rowerek, to spotkania, to zawsze ruch. A podobno ruch to zdrowie, a ja jestem z natury potwornie leniwa więc pewnie mnie ciepło za oknem zmotywuje. Nie, nie zastosowałam się do tego, że jak tylko śnieg zniknie zacznę biegać. Zawsze jest za zimno, za ciemno, za jasno, zawsze coś nie tak. Zawsze znajdę jakąś wymówkę. Pewnie jak wiele innych osób. Ale trzymam się jednego - nadal tu jestem, nadal piszę i nadal nie mogę się napatrzeć na wzrastającą liczbę wyświetleń obserwatorów i komentarzy. Do czasu. Ciekawe jak długo to potrwa, podejrzewam, że kiedyś się znudzę, albo ja tym całym tworzeniem, albo Wy czytaniem tego bloga. Zaczynam się bać, że się powtarzam. Niewiele rzeczy się powtarza, ile ja bym dała, żeby tak było też ze mną. Ostatnio miewam melancholijne rozkminy typu, "tyle rzeczy przeminęło, tyle by się chciało przywrócić...". To dołujące, zaczęłam myśleć nad sensem przemijania. Nie tylko przemijania ludzi, w sensie, ich życia, ale różnych relacji. Ile już było, w moim jakże krótkim życiu osób pozornie ważnych, które jakoś na dzień dzisiejszy sobie zniknęli, poszli, wyszli. Niektórzy przez zbieg okoliczności, czy tam bieg czasu, inni sobie na to zasłużyli, ale jednak to smutne. Bardzo smutne, smutna jest ilość osób, którym byłam skłonna zaufać, ale ostatecznie zawiedziona. Smutna jest ilość momentów, przeżyć, sytuacji, do których cholernie chętnie bym wróciła. Z chęcią przetestuję wehikuł czasu, czekam na zgłoszenia jakichś szalonych wynalazców, którzy skonstruują coś na jego wzór. Przez ostatni tydzień czuję się jakbym nie pasowała. Nigdzie. Jakbym była psychiczna. I szczerze mówiąc nie wiem, chyba nie powinnam się cieszyć. Dzisiaj krótko, pozdrawiam, Patura w płocie dziura.

insta: @wwiewiora
twitter: @wwiewioreczka


1 komentarz:

  1. Po tak długiej zimie trudno się obudzić, ale tak jak stwierdziłaś słońce za oknem motywuje do działania. Też często miewam przemyślenia na temat przemijania i chętnie się do ciebie przyłączę gdy będziesz testować wehikuł czasu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń