poniedziałek, 14 stycznia 2013

bunt nastolatka + moja osobista tragedia.

Siemaneczko, zacznę od mojej dzisiejszej tragedii, mianowicie: zepsuł mi się telefon. Dotyk całkowicie padł, nic nie działa. Jak większość osób w XXI w. bez telefonu nie wytrzymuję zbyt długo, więc siedzę z komórką typu "cegła" i na nowo uczę się obsługi telefonu z klawiaturą. A bunt? No tak, bo teraz większość poczynań młodzieży tłumaczy się "buntem nastolatka". Ale szczerze, przed czym my się w obecnych czasach buntujemy? ...
Większość chyba przed tym, że ma za dobrze. Wszyscy mamy internet, telewizję, dostęp do edukacji, dostęp do czegokolwiek, telefony, iPhony, iPody i całą resztę tych iPierdół, a narzekamy i nic nam się nie podoba. Ja przynajmniej tak to odbieram. Większości młodych ludzi wydaje się, że niektóre ich zachcianki im się po prostu należą. Wcale tak nie jest. Obowiązkiem naszych opiekunów, ogólnie mówiąc, jest zapewnienie nam dachu nad głową, wyżywienia, upilnowanie, żebyśmy chodzili do szkoły i żeby nam coś z niej w głowach pozostało i ochrona nas przed częścią zła tego świata. Wcale nie muszą nam kupować laptopa, bo chcemy, dwudziestej pary spodni, nowej gry, albo dawać nam kosmicznych sum jako kieszonkowe. Co prawda, mam rodziców na tyle asertywnych, że nie zawsze dostawałam, to co chciałam, ale mimo wszystko, nie różnię się od większości. Ale buntujemy się nie tylko przed rodziną. System? Jest jaki jest, ale nie żyjemy w niewoli, ani ciągłym strachu. Nie panuje bezprawie, tak jak to czasami bywało, a w niektórych krajach dalej jest. Trzydzieści lat temu młodzież (tak, mówię o większości obecnych, nieszczęsnych rodziców) chociaż miała powody do buntu. Spodziewam się, że ktoś będzie mi robił wywody, że w Polsce bieda, że polaczki dają się wykiwać innym krajom. Być może, ale bywało gorzej. Ale teraz i tak wszystko się tłumaczy hormonami i psychiką. A niektóre wytłumaczenia są wyssane palca. Także tego, podsumowując, często bunt, kierowany głównie w stronę rodziców jest nieuzasadniony, a że ja prowadzę nieustającą wojnę z moją rodzicielką, doskonale to rozumiem. Serdecznie pozdrawiam wszystkich rodziców, którzy przeżywają bunt nastolatka, albo bunt dwulatka, jak moja siostra z jej córką, dużo jeszcze przed Wami, życzę powodzenia i cierpliwości, bo w końcu strasznie dajemy Wam w kość. Idę postukać w telefon, może mi się naprawi, dobranoc, trzymajcie się cieplutko. Ciao. ;)

3 komentarze:

  1. Podoba mi się sposób, w jaki opisujesz to wszystko. Bardzo ciekawy blog. Pozdrawiam. ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam Cię za dorosłe poglądy, świetnie to wszystko opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie piszesz.
    Skąd ja znam te problemy z telefonem... :D
    Bunty też często miewam, jednak ja, zamiast kłócić się z rodzicami, wyzywam los i to jak robi mi na złość. No cóż, bywa, każdy ma swoje zboczenia :P
    Zapraszam do nas:
    http://hiddenfromtheday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń