niedziela, 13 stycznia 2013

Serduszka, serduszka wszędzie.

Dzień dobry, dobry wieczór, jak się macie, w orkiestrową niedzielę? Tak, mówię o WOŚP. Fajna sprawa. To już 21. finał, mam racje? W każdym razie, pamiętam, że zawsze jak byłam mała, mama dawała mi pieniążka i biegłam do jakiegoś pana, względnie pani, i dostawałam serduszko, a później chodziłam z nim przez miesiąc przyklejonym na kurtce. Dzisiaj nie było inaczej...
skończyło się na tym, że mam obecnie sześć serduszek. Finał orkiestry zawsze, tak mi się wydaje, w pewnym sensie jednoczy ludzi, wszyscy mają jeden cel, wszyscy chodzą z takimi samymi serduszkami poprzyklejanymi... wszędzie (oo, biada tym, którzy nie obnosili się dziś z czerwoną naklejką na kurtce, płaszczu, czole, gdziekolwiek). Każdy w pewien sposób pomaga, jedni coś przeznaczają na aukcje, inni zbierają pieniądze, inni kupują te rzeczy z tych aukcji. A co jest fajne, to nie jest akcja na chwilę, bo to, co zdziała Orkiestra, się zwraca w przyszłości, nie raz spotkałam się właśnie z obiektami, gdzie swój spory wkład miała WOŚP.
To byłoby tyle. Piosenka na 21. finał ? Przyjemna, przez nią wpadłam w okresie świątecznym w szał kupowania prezentów. <3

1 komentarz:

  1. Świetny blog;)
    Ja też uwielbiam WOŚP. Oczywiście, że nosiłam czerwone serduszko:D Wiesz że miałam identycznie jak była mała? ^^
    Ja sie wybieram na finał do miasta<3 :D

    OdpowiedzUsuń