sobota, 12 stycznia 2013

dresiki, najeczki i białe skarpeteczki.

Cześć dziubaski, jak tam mija Wam sobota? Bo mi bardzo, hm, wypoczynkowo. Odsypiam w ferie. Miałam wczoraj niemiłe doświadczenie z fast-food'ami. Pojechałam z przyjaciółką do kfc, na longery, marco i polo, głównie ze względu na nazwę. Śmieciowe żarcie spożywam raz na ruski rok, więc miałam prawo zapomnieć, że oprócz shake'ów wszystkie tamtejsze produkty mój żołądek odrzuca, więc sobie w nocy spędziłam godzinkę klęcząc w toalecie. A co do fast-food'ów, zdecydowanie nie polecam, w jednym z nich nie raz zdarzyło mi się spotkać rozcieńczoną colę albo kanapkę nie pierwszej świeżości...
Jak już ostatnio zaczęłam krytykować masy społeczne, to postanowiłam to kontynuować, dziś czas na "dresy". A raczej zwykłych napinaczy, w dresie, z solarą przy boku i ze szludżkiem w ręce. Często im się wydaje, że jak mają swoją "bandę" to mogą sobie terroryzować całe otoczenie.  W dodatku nie podoba im się wszystko i wszyscy. Jak tylko się krzywo popatrzysz to już jesteś wrogiem nr. 1 i jesteś obrzucony tyloma groźbami, że nie zliczysz ich na palcach dwóch rąk. Jeszcze gdyby te groźby były spełniane... Wydaje mi się, że większość z tych dresików ma funkcję rozbawiania otoczenia, bo mnie osobiście bardzo bawi, jak widzę takiego: na telefonie super agresywny gangsta rap i bujanka. Chociaż ta muzyka na głośniku mnie denerwuje, przecież istnieje takie coś jak słuchawki, w dodatku są w dowolnym kolorze i kształcie... A te papierosy. Naprawdę, nie wiem co jest takiego fascynującego w tym, że chłopak wychodzi / wyszedł / ma zamiar wyjść na szluga. Jego sprawa, mnie osobiście nie kręci niszczenie sobie zdrowia, szkoda mi na to czasu kilka razy dziennie. W okresie świątecznym dość często miałam okazję spotkać grupkę osobników płci męskiej, na oko z dziesięciu, sieją pseudo postrach na "dzielni". A no właśnie, jeszcze jedno, podział ludzi na osiedla. Nie raz słyszę, że ktoś jest taki, a nie inny, bo mieszka gdzieś tam. Przecież osiedle to tylko miejsce zamieszkania, nie ma wpływu na naszą osobowość. Tak mi się wydaje.. Nie ma, prawda?
To tyle. Za komentarze się nie obrażę, nie wiem, czy jest sens dalej się uzewnętrzniać  na blogu, a raczej nie wiem, czy się nadaję. Kończę miłym akcentem, znowu miłej piosenki. ;)

A oto MY z longerami...


3 komentarze:

  1. Pisz dalej, pisz. Mnie osobiście też denerwują "dresy" którzy chcą być fajni słuchając rapu na głośniku idąc przez ulicę. Obserwuję i liczę na rewanż.
    http://especialbloggerlena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog ;)
    Mogłabyś ewentualnie poszerzyć miejsce, gdzie piszesz notki, a zmieniszyć mejsce na gadżety >.<
    Zapraszam do sb: http://dream-to-be-somebody.blogspot.com/

    Dara >.<

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie prowadzisz bloga :3 Pisz dalej z chęcią poczytam. Obserwuję :3
    Zapraszam na mój blog http://amazinglifebyjulia.blogspot.com/ Obserwuj jeśli się spodoba. ^^

    OdpowiedzUsuń