O nie, ja w słońcu siedzieć nie będę. Tyle się nachodziłam w tym skwarze, a teraz mam się jeszcze grzać w upale, jak słońce napierdziela cztery razy bardziej niż gdziekolwiek, kiedykolwiek? Po moim trupie.
Powtarzałam to przynajmniej z dziesięć razy. Może nie dokładnie za każdym razem to samo, ale zawsze miało to taki sam sens. Wróciłam po dwóch wspaniałych, upalnych tygodniach z Chorwacji. Typowe wakacje, typowego polaka w Chorwacji.
Rozstałam się z blogiem, pisaniem i poniekąd z myśleniem. Siedziałam przed kartką i nic, kompletnie nic nie potrafiłam wymyślić. Tak, przed napisaniem posta wyżywam się i kombinuję na kartce papieru. Tak staroświecko. Vintage. Bo przecież klawiatura stała się zbyt "mainstreamowa". Na papierze moje myśli wydają mi się jaśniejsze. Nic nie daje "oświecenie" z ekranu laptopa. A że dość często wyrzucam moje wypociny do kosza, drzew nie oszczędzam.
No dobra, wróciłam. Przywiozłam sobie mnóstwo austriackich żelek, bez których nie mogłam kiedyś żyć, wracam do tego niezdrowego nałogu (chyba większość nałogów jest "niezdrowa" ;o). Jestem (podobno) opalona - mama, jak przyjechałam, była już od progu szczęśliwa, że jej córka nie jest już bledsza od ściany. W walizce przywiozłam trochę kamieni, piasku i pokruszonych na popiół muszelek. Jedyne czego żałuję to, to, że nie przywiozłam sobie jeżowca. Bardzo mi się spodobały, pierwsze wrażenie miałam, że są takie "do tulenia". Ale zachowałam jeszcze wtedy resztki zdrowego rozsądku i ich nie łowiłam. Pierwsza kwatera - z pięć metrów od morza, codziennie inne zachody słońca i wysiadający prąd w całej village. I nawet był pan, który rano jeździł samochodem krzycząc "świeźa ribaa". Aczkolwiek kiedy się skusiłam na polowanie na obiad i poszłam do panów rybaków, na ich jedyny chyba w okolicy kuter, zastałam jakieś utuczone szprotki, sardynki i wyroby szprotkopodobne. Rybki co prawda były zjadliwe, ale później już się nie szarpnęłam na samodzielne kupowanie i przygotowywanie obiadów. Bo od czego niby są kucharze w knajpach?
Druga kwatera - trochę dalej niż pięć metrów od morza, ale za to był basen, na wyspie, z głośnymi i zastawiającymi podjazd sąsiadami. Nie żeby coś, sympatyczni nawet byli. Nawet. Wszędzie gdzie byłam, przesiadywałam prawie całe noce na tarasach / balkonach wcinając arbuzy i odganiając się od wyjątkowo upierdliwych komarów. A nawet miałam przyjaciela jaszczurkę - codziennie wieczorem na ścianie żółty Chryzostom czyścił wejście z różnych ciem i innych.. owadów.
Podszlifowałam swój.. angielski. Bo z niemieckim bywało różnie, jak pewnie większość osób, bardzo dbałam na początku tej "nauki" żeby przypadkiem nie poddać się pseudo germanizacji, więc jak już go używałam to opierając się na tym co usłyszałam w recepcji.
Nabrałam w każdym razie sił (przynajmniej tak mi się wydaje, po wakacjach każdy powinien). Jeszcze się gdzieś wyciszę, gdzieś pojadę, a tak to się przechowam na miejscowym basenie, ewentualnie na starówce Królewskiego Miasta Krakowa. Odnowiłam parę starych znajomości. Miesiąc mam prawie ustawiony. Chyba się nudzić nie będę. Może się poświęcę na pisanie. Muszę, przecież będę mieć więcej czasu. ;o
Rozstałam się z blogiem, pisaniem i poniekąd z myśleniem. Siedziałam przed kartką i nic, kompletnie nic nie potrafiłam wymyślić. Tak, przed napisaniem posta wyżywam się i kombinuję na kartce papieru. Tak staroświecko. Vintage. Bo przecież klawiatura stała się zbyt "mainstreamowa". Na papierze moje myśli wydają mi się jaśniejsze. Nic nie daje "oświecenie" z ekranu laptopa. A że dość często wyrzucam moje wypociny do kosza, drzew nie oszczędzam.
No dobra, wróciłam. Przywiozłam sobie mnóstwo austriackich żelek, bez których nie mogłam kiedyś żyć, wracam do tego niezdrowego nałogu (chyba większość nałogów jest "niezdrowa" ;o). Jestem (podobno) opalona - mama, jak przyjechałam, była już od progu szczęśliwa, że jej córka nie jest już bledsza od ściany. W walizce przywiozłam trochę kamieni, piasku i pokruszonych na popiół muszelek. Jedyne czego żałuję to, to, że nie przywiozłam sobie jeżowca. Bardzo mi się spodobały, pierwsze wrażenie miałam, że są takie "do tulenia". Ale zachowałam jeszcze wtedy resztki zdrowego rozsądku i ich nie łowiłam. Pierwsza kwatera - z pięć metrów od morza, codziennie inne zachody słońca i wysiadający prąd w całej village. I nawet był pan, który rano jeździł samochodem krzycząc "świeźa ribaa". Aczkolwiek kiedy się skusiłam na polowanie na obiad i poszłam do panów rybaków, na ich jedyny chyba w okolicy kuter, zastałam jakieś utuczone szprotki, sardynki i wyroby szprotkopodobne. Rybki co prawda były zjadliwe, ale później już się nie szarpnęłam na samodzielne kupowanie i przygotowywanie obiadów. Bo od czego niby są kucharze w knajpach?
Druga kwatera - trochę dalej niż pięć metrów od morza, ale za to był basen, na wyspie, z głośnymi i zastawiającymi podjazd sąsiadami. Nie żeby coś, sympatyczni nawet byli. Nawet. Wszędzie gdzie byłam, przesiadywałam prawie całe noce na tarasach / balkonach wcinając arbuzy i odganiając się od wyjątkowo upierdliwych komarów. A nawet miałam przyjaciela jaszczurkę - codziennie wieczorem na ścianie żółty Chryzostom czyścił wejście z różnych ciem i innych.. owadów.
| Chryzostom i jego obiad. |
Nabrałam w każdym razie sił (przynajmniej tak mi się wydaje, po wakacjach każdy powinien). Jeszcze się gdzieś wyciszę, gdzieś pojadę, a tak to się przechowam na miejscowym basenie, ewentualnie na starówce Królewskiego Miasta Krakowa. Odnowiłam parę starych znajomości. Miesiąc mam prawie ustawiony. Chyba się nudzić nie będę. Może się poświęcę na pisanie. Muszę, przecież będę mieć więcej czasu. ;o
hej,napiszę bardzo ogólnikowo,bo przeczytałam kilka twoich postów i czymś mnie ujęłaś ;p nie wiem,po porostu miło się czyta coś pisanego z sensem :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
i udanego miesiąca wakacji ;p
Uwielbiam stan niemyślenia, dla mnie równa się on z brakiem problemów xD
OdpowiedzUsuńHej! Chciałam się zapyta czy zrobicie nagłówek?
OdpowiedzUsuńMam ciekawy pomysł tylko ze nie umiem go wykonać bo się do tego nie nadaję .. Jak jesteście zainteresowani to piszcie na mój fb. https://www.facebook.com/ola.brygier.7,
albo na mój Ask: http://ask.fm/Alex72812 albo na mojego bloga. http://przeznaczenianieoszukasz7.blog.pl/
Wszystko dokładnie wytłumaczę :) to by było o 2 mężczyznach i kobiecie. Mam zdjęcia i wszystko więc napiszcie! Proszę!